A A A

Raport z zagrożonego Miasta. Opowiadanie: "Pustka"

 

 

PUSTKA



Leżała spokojnie na nie pościelonym łóżku wsłuchując się w lamentacyjną muzykę brzmiącą ze słuchawek. Nie miała na nic siły. Czuła, jakby jednocześnie unosiła się i spadała. Spojrzała posępnym wzrokiem w stronę okna. Tylko na tyle było stać jej ulatujące z dnia na dzień siły. Wpatrywała się chwilę w nieboskłon o grobowym odcieniu, przez który przecinały się oddalone kształty wysokich drzew. Gdzie to wszystko zniknęło? Wszyscy chcieli więcej i więcej… nikt w ciągłym wyścigu chciwości nie doceniał najprostszych rzeczy jakimi są… były chociażby możliwość wybrania się do sklepu lub lasu. Dopiero teraz można przeprowadzić wewnętrzny monolog i zadać sobie przygnębiające pytanie: co jeszcze zniknie? Wraz z zamkniętą furtką ogrodową, zamknięta na klucz została też furtka mentalna. Furtka pozwalająca czuć wolność, wyjść psychicznie do świata, czuć pełne bezpieczeństwo. Każdego tygodnia klucz przekręcany jest dalej i dalej. Nie dziwne gdyby pewnego dnia się ukruszył, a wraz z nim resztki duszy. Biorąc głęboki oddech przerzuciła powoli wzrok na pokój. Dźwięk przestał już płynąć do otumanionych ciszą uszu dziewczyny. Wpatrywała się w przestrzeń prezentującą się nadzwyczaj ponuro. Ciemnego pokoju nie oświetlało już nic poza przebitkami szarego światła. Jej martwe spojrzenie zawisło na figurkach i zdjęciach stojących na półkach. Przypominały jej o czasach swobody i beztroski, ale i o wszystkich popełnionych błędach. Po jej zimnym już policzku przeleciała niezauważalnie, ale niesamowicie odczuwalnie łza. Poczuła przeszywający ból promieniujący od nóg do klatki piersiowej.

Zamknęła oczy, aby móc lepiej wpatrzyć się w pustkę, jaka otacza ją wewnątrz i na zewnątrz, kiedy nagle poczuła sekundowe wibracje telefonu leżącego obok na poduszce.  Ciężko westchnęła i bezsilnie uniosła powieki. Uniesienie jednego palca do góry, aby móc sprawdzić powiadomienie z telefonu, wymagało od niej bardzo dużo siły i energii. Kilka kliknięć wystarczyło, aby czuła się jak po przebiegnięciu maratonu. Jej twarz zimnym światłem oświetlił rażący ekran telefonu. “Mam dość. Nie daję już rady” - przeczytała. Była to wiadomość od jej narzeczonego. W innym stanie już dawno zaczęłaby do niego wydzwaniać i biegać po pokoju. Wtedy jednak błądziła pustymi oczami po literach, nie wiedząc, jak i co ma właściwie odpisać. W środku przeszył ją dodatkowy skurcz, ale z zewnątrz utrzymywała chłód. Uroniła kilka dodatkowych łez. Nieporadnie klikała palcami w klawiaturę, prosząc w niezrozumiałych przez literówki zdaniach, aby nic sobie nie robił. Czuła bezradność oraz apatię gryzące się jednak ze zmartwieniem.  “Kocham Cię, nie rób nic głupiego, będzie dobrze” – pisała. Pisała, chociaż wierzyło w to chyba tylko jej zagubione na drodze serce, w którym kotłowały się resztki nadziei. Uspokajała mężczyznę delikatnie i wyrozumiale, jak tylko mogła, a gdy się udało, upuściła telefon, który z głuchym dźwiękiem upadł na poduszkę. Podniosła się powoli oddychając i wstała z łóżka. Czuła, jakby jej nogi były wykonane z miękkiego żelu. Chwiejąc się podeszła do lustra i spojrzała na siebie. To co ujrzała, było po prostu przygnębiające. Cmentarnie blada dziewczyna z zapłakanymi i zaczerwienionymi oczami, które już nic nie wyrażały, przyglądała się właśnie obrazowi zgaszonej przez podmuch zamknięcia zapałki. Stała tak kilka minut, po czym uniosła drżącą dłoń i pogładziła lekko po policzku swoje odbicie w lustrze.

Nagle ciszę przerwało tępe buczenie telefonu. Odwróciła się i prawie opadając usiadła na łóżku. Wzięła do ręki telefon. Rażący ekran ponownie zalał jej twarz swoim blaskiem. Trzy nieodebrane połączenia od jej narzeczonego oraz kilkanaście wiadomości. “Kocham cię, błagam, odezwij się. Wszystko będzie dobrze”. Czytając to poczuła, jak zalewa ją dziwne uczucie pokroju opanowania i ulgi. Z powrotem opadła na łóżko lekko się uśmiechając i czując, jak jej wnętrze wraca do życia.



HEKATE