A A A

Raport z zagrożonego Miasta. Opowiadanie: "Wielki Stop"

 

 

WIELKI STOP


   
2020 rok to miał być wyjątkowy rok. W pewnym sensie taki jest, choć nie w taki sposób, w jaki wszyscy chcieliby, by taki był. Wszyscy mieli różne plany, czy to zawodowe, czy wakacyjne. Miało się odbyć tyle ważnych wydarzeń związanych z różnymi rocznicami. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli chce się rozśmieszyć Boga, to trzeba powiedzieć Mu o swoich planach. To chyba się udało, choć to wcale nie jest śmieszne. Taki paradoks.
   
W styczniu i lutym miała być zima. Zima nie przyszła. Znów zaskoczyła polskich drogowców. Śniegu nie było i nie ma. Globalne ocieplenie. Niektórzy wyjeżdżali specjalnie w góry, by móc pokazać dzieciom, czym jest śnieg. Taki paradoks.
   
Marzec 2020 roku. Świat nagle zamarł przez niewidzialnego wroga. Wirus. Zaraza. Stan epidemiologiczny. Epidemia. Pandemia. Narodowa kwarantanna. Przyszedł Wielki Stop.
Puste ulice, ludzie zamknięci we własnych domach, jak zwierzęta w ZOO. Wbrew pozorom to zwierzęta stały się najbardziej wolnymi istotami na Ziemi, odzyskały naturę, wolność, bezpieczeństwo. Natura odżyła, lecz miasto wymarło. Taki paradoks.
   
Kwiecień 2020 rok. Wielkanoc. To nie tak miało być. Miało być radośnie, dużo ludzi,
spotkanie rodzinne, chrzciny, a niektórzy może mieli mieć własne, huczne wesele. Tymczasem rzeczywistość stała się inna. W kościele kilka osób, księża mówiący do kamerki zamiast do ludzi. Spotkania rodzinne również przeniosły się do wirtualnego świata. Wcześniej
dzieci nie chciały chodzić do szkoły, a teraz za nią tęsknią. Wolałyby być w szkole niż przy komputerze, od którego wcześniej ciężko było ich odgonić. Taki paradoks.
   
Do tej pory każdy był zaganiany, pędził, gdzie tylko mógł, jedząc szybko fastfood. Niektórzy pragnęli, by trochę odpocząć, mieć więcej czasu dla siebie. Nadszedł Wielki Stop. Zatrzymał świat. Zamknął wszystkich w domu. Dał wszystkim trochę świętego spokoju. Niestety nie dla wszystkich. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni mają jeszcze więcej pracy, niż mieli. Dzieci siedzą więcej czasu przy lekcjach, nauczyciele więcej zadają, rodzice musieli stać się nauczycielami swoich dzieci. Choć zamknięci w czterech ścianach, mają mniej czasu dla siebie. Taki paradoks.
   
Nadszedł maj. Zakwitły kasztany, lecz matury się nie odbyły. Chyba pierwszy raz w historii. Dzieci komunijne również nie miały swojej I Komunii Świętej. To nie tak miało być. Miało być pięknie, wiosennie, radośnie. Wiosna przyszła, natura obudziła się do życia. Za to ludzie zaczęli umierać z powodu zarazy. Taki paradoks.
   
Mimo tego zła, które się dzieje, powodowania lęku, zastraszania, dzieje się też dużo dobra. Wcześniej ludzie starsi byli pomijani, odepchnięci, a teraz są chronieni. Młodzi im pomagają, robiąc zakupy. Zaczęło się masowe szycie maseczek, rozdawanie obiadów dla medyków.  To, co, co było wcześniej mniej dostrzegalne, teraz stało się widzialne. Taki paradoks.
   
Uściski i pocałunki stały się bronią, a nieodwiedzanie przyjaciół, rodziców i starszych stało się aktem miłości. Teraz pieniądze, sława, czy uroda stały się mniej wartościowe, bo za to nie można zdobyć tlenu, o który się walczy. Nie potrafiliśmy doceniać wolności, teraz siedzimy zamknięci w domach. Taki paradoks.
   
Świat istnieje, życie się zmienia. Wielki Stop nastąpił, choć natura odżyła i budzi się wciąż do życia. To miał być wyjątkowy rok. I jest. Jeszcze będzie pięknie. Taki paradoks.



ANANASKA