Tragiczne wydarzenia, które miały miejsce na wiosnę 1940 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje, są rozdziałem w martyrologium polskim, które nie może być zapomniane”. Jan Paweł II
Słowa skierowane do uczestników pielgrzymki Rodzin Katyńskich do Rzymu, 13 kwietnia 1996.

Jest wczesne popołudnie. W okna „Resursy” zaglądają pierwsze ciekawskie promienie wiosennego słońca. Pandemia uniemożliwia spotkania „na żywo”, więc sięgam po telefon i wybieram numer. Moją rozmówczynię zastaję w domu; rzadko go opuszcza ze względu na obecną sytuację oraz (jak to sama z wdziękiem określa) biologię. W słuchawce po chwili ciszy, słyszę dobrze znajomy, głęboki i wyrazisty głos pani Romany Sokół. Wiem jak bardzo osobisty jest dla niej temat naszego telefonicznego spotkania i dlaczego w środku zdania często załamuje się jej głos i następuje cisza… Pani Romana wraca pamięcią do wydarzeń sprzed ponad osiemdziesięciu lat; do okoliczności, które zna głównie z opowiadań matki. Sama była wtedy małym dzieckiem, miała niewiele ponad 3 lata.

Mój ojciec Stanisław Zając był niemundurowym pracownikiem Policji Polskiej w Radomiu. Po zmobilizowaniu 28 sierpnia 1939 r. więcej już się w domu nie pojawił. Matka szukała mojego ojca przez wszystkie możliwe organizacje od wczesnych lat 40.; z pierwszych zdobytych informacji wynikało, że został przewieziony wraz z innymi pracownikami służb mundurowych do punktu zbornego za Łuckiem”. Głos w słuchawce zawiesza się, moja rozmówczyni zbiera myśli, słyszę jak przełyka gulę nerwowego napięcia, mówi dalej przez ściśnięte gardło. Mimo upływu czasu emocje wciąż są żywe, przywracane obrazy – bolesne, wypowiadane słowa – zbyt ciężkie. „Matka wciąż czyniła wysiłki mające na celu ustalenie losów ojca. Była taka skrzynka do poszukiwania rodzin przez Czerwony Krzyż, pisała tu i tam i dostawała różne informacje”.

O śmierci Stanisława Zająca jego rodzina dowiedziała się w 1943 r. ze wzmianki w Dzienniku Radomskim, gdzie wśród wielu nazwisk umieszczonych na tzw. listach katyńskich, pod numerem 155 widniało jego nazwisko. Szczątki zidentyfikowano podczas pierwszej ekshumacji niemieckiej w Lesie Katyńskim w grobie oznaczonym numer 5 na podstawie danych osobowych i znalezionych przy nim przedmiotów: zdjęcia, różańca i listu. Matka pani Romany nie mając możliwości wiarygodnego potwierdzenia tych wiadomości, nadal poszukiwała wszelkich wskazówek. 17 czerwca 1946 r. w wyniku jej uporczywych starań, z PCK przyszło pismo oficjalnie potwierdzające śmierć Stanisława Zająca wskazując jednocześnie jako dowód listę katyńską nr 155 z 04.07.1943 r. z danymi potwierdzającymi identyfikację. Wiele lat później, w 1995 r. Ośrodek Karta, będący największym w Polsce archiwum społecznym, przysłał ważną informację zawierającą listę przewozową jeńców nr 029/2 poz.11, z której wynikało, że Stanisław Zając został przewieziony z Kozielska drugim transportem 13 kwietnia 1940 r. Po śmierci matki sprawę drążyła jej córka Roma, która z całym poświęceniem tropiła szczegóły dotyczące śmierci ojca. W obliczu przemian, jakie zachodziły po 1989 r. bliscy Ofiar zbrodni katyńskiej zaczęli się organizować w całej Polsce, by jako wspólnota rodzin zjednoczyć działania na rzecz ujawnienia prawdy o Katyniu. Od 1990 r. należała do Rodziny Katyńskiej Polski Południowej z siedzibą w Krakowie, a od 1994 r. do Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Radomiu. Są to zawiązane z potrzeby serca grupy najbliższych krewnych osób, których nazwiska widniały na tzw. listach katyńskich. Wszystkim przyświecają te same cele: ujawnienie prawdy o zbrodni katyńskiej, dotarcie do dokumentacji, osądzenie winnych, ujawnienie miejsc, w których jeńcy wojenni zginęli i zostali pochowani w masowych grobach, a nade wszystko zachowanie pamięci o ludziach pomordowanych w okrutny sposób na nieludzkiej ziemi. Dla pani Sokół oraz innych członków Rodziny Katyńskiej i Radomskiej Rodziny Policyjnej 1939 r., podejmowana aktywność stała się w znaczącym stopniu misją życia. W obu organizacjach poznała wielu ludzi o wielkich sercach, badaczy szczegółów przebiegu zbrodni katyńskiej. „W niedzielę Miłosierdzia Bożego w Krakowie odbywał się zjazd rodzin Katyńskich. Naszym obowiązkiem jest podtrzymanie pamięci o tych ludziach i być w rodzinie policyjnej, to misja dożywotnia, nie wyobrażam sobie inaczej. W Katowicach były uroczyste msze, bo zarząd główny rodziny policyjnej 1939 był właśnie w tym mieście. Lata 90. Bardzo dużo wycieczek jechało do Charkowa, Miednoje, Katynia. Pierwszy wspólny wyjazd, to była pielgrzymka do Katynia organizowana przez Rodzinę Katyńską Polski Południowej; idę zamyślona, jestem w Gniezdowie, dokładnie w tym miejscu, gdzie wyrzucali naszych ojców – jeńców i wsadzali ich do samochodów krytych ciemną blachą, nazywano je czornoje worony i wywożono do lasu katyńskiego. Część jeńców, dla których nie starczyło miejsca w samochodach, była gnana tą samą drogą, którą myśmy przyjechali. Szliśmy ich śladem, skrajem szosy, krok za krokiem, wzdłuż rowów przy drodze, wolno. Posuwaliśmy się niemal bezgłośnie, jak ich cienie… Mieliśmy ze sobą świeczki i znicze, wiedzieliśmy o tym, żeby wziąć światła z Polski, bo na miejscu nie będzie gdzie kupić. My w tych rowach co pewien czas stawialiśmy zapalone światełko”.

Rodzina Katyńska dba o zachowanie pamięci o pomordowanych, duże znaczenie mają spotkania członków Stowarzyszenia z młodzieżą radomskich szkół.

Pani Romana Sokół przez całe swoje zawodowe życie była związana ze szkołą jako nauczycielka geografii; w charakterze prelegentki bywa zapraszana na spotkania z uczniami, by opowiadać o zbrodni katyńskiej, mówić o tym, o czym historia milczała przez lata. Dla młodzieży to prawdziwe lekcje patriotyzmu, spotkanie z trudną przeszłością, tematami bolesnymi i nadal wymagającymi odkrywania. Pani Roma – wieloletnia nauczycielka, wie, że ta pamięć będzie żywa, dopóki będziemy mówić, powtarzać kolejnym pokoleniom, uwrażliwiać młodych na przeszłość, by rozumiejąc coraz lepiej te wciąż odkrywane najtrudniejsze karty naszej historii, nauczyć się we właściwy sposób budować swoją tożsamość narodową, swoją siłę, niezależność i umieć docenić wartość, jaką niesie ze sobą życie w wolnym kraju.

13 kwietnia co roku, obchodzimy polskie święto państwowe, które zostało uchwalone 14 listopada 2007 roku przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej poprzez aklamację, w celu oddania hołdu ofiarom zbrodni katyńskiej.

W dokumencie czytamyW hołdzie Ofiarom Zbrodni Katyńskiej oraz dla uczczenia pamięci wszystkich wymordowanych przez NKWD na mocy decyzji naczelnych władz Związku Sowieckiego z 5 marca 1940 r., Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanawia dzień 13 kwietnia Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej(M.P.2007.87.944).

Uroczystości upamiętniające 13 kwietnia odbędą się w radomskim kościele garnizonowym; na mszę św. o godzinie 12.00 zaprasza Stowarzyszenia Rodzina Katyńska Radom.


Artykuł powstał w oparciu o wywiad z p. Romaną Sokół (Stowarzyszenie Rodzina Katyńska w Radomiu, Radomska Rodzina Policyjna 1939r.) oraz następujące źródła:

Fragment Listu JP II odczytanego podczas Pielgrzymki Rodzin Katyńskich do Rzymu 1996 r.
www.infor.pl/monitor-polski, rok 2007, nr,87/poz.944, uchwała-sejmu-rzeczypospolitej-polskiej-w-sprawie-ustanowienia-dnia-pamieci.html,
www.muzeumkatynskie.pl/federacja_rodzin_katynskich

Elwira Dzikowska


KATYŃ. WYROK I PIĘTNO:

CZ. 1

CZ. 2