A A A

Raport z zagrożonego Miasta. Opowiadanie: "Zanim odejdę"

 

 

ZANIM ODEJDĘ



   
Dokładnie rok temu na świecie pojawił się nieznany dotąd wirus. Zakażeni nim ludzie w bardzo krótkim czasie dostawali zapalenia opon mózgowych, które prowadziło do śmierci. Gdy patogen trafił do Europy i zabił setki tysięcy ludzi, nastały mroczne czasy. W nich odnaleźć się musiał Michał, szesnastoletni chłopak, wrażliwy marzyciel, ale i uparty młody człowiek, często nie okazujący szacunku innym. Mieszkał w niewielkim miasteczku na południe od Warszawy. Gdy okazało się, że wirus dotarł do Polski, Michał przeraził się, ponieważ wiedział, czym może się to skończyć.
   
Pod wpływem dramatycznych wiadomości ze świata wróciły bolesne wspomnienia. Michał uważał, że jego mama odebrała mu dzieciństwo. Gdy miał dziesięć lat, jego rodzice wracali z pracy, jak zwykle, lecz ten dzień zmienił wszystko. Wydarzył się tragiczny wypadek. Mamie nic się nie stało, natomiast jego tata zginął na miejscu. Z samochodu nie było co zbierać (wjechali w łosia). Dorastając Michał nie miał czasu na zabawę, dziewczyny czy imprezy. Musiał zająć się domem, jak również młodszym rodzeństwem - Stasiem i Anią. Był świadomy, jaka odpowiedzialność leży na jego barkach. Przez to nieraz wybuchał gniewem, będąc aroganckim dla mamy czy też rodzeństwa. Mimo że wiedział, iż robi źle, nie umiał inaczej odreagować przemęczenia, które nieustannie mu towarzyszyło. Drwił z kolegów w szkole, zaczął brać narkotyki oraz pić. Była to jego odskocznia od problemów. I oto teraz kolejnym problemem stała się epidemia wirusa, który zabijał w mgnieniu oka. Michał był świadomy zagrożenia. Wiedział, że musi zapewnić bezpieczeństwo rodzinie. Zaczął robić zapasy w piwnicy bez wiedzy mamy, która bagatelizowała nadchodzący problem. Michał zdołał zgromadzić najpotrzebniejsze produkty, które pozwalały przetrwać nawet dwa tygodnie. Niedługo później ogłoszono pierwsze przypadki zakażenia. O zgrozo, wśród zarażonych znalazła się najlepsza przyjaciółka Michała, Natalia, która już od kilku lat mieszkała w Anglii. Natalia niestety zmarła jak 54% zakażonych. Dla Michała był to kolejny bolesny cios w jego młodym życiu.
   
Wirus się rozszalał. Szkoły zostały zamknięte. Tak samo jak wszelkie miejsca publiczne oraz sklepy. Wprowadzono rygorystyczne zakazy i nakazy. Michał na szczęście się przygotował. Do domu przyniósł zapasy. Jego mam była zdziwiona, ale również dumna z syna. Po dwóch tygodniach Michał w końcu wyszedł do sklepu. Zauważył wzrost przestępczości w mieście: powybijane szyby w samochodach, ograbione sklepy odzieżowe. Gdy każdy siedział w domu, złodzieje nie próżnowali.
   
Michał, idąc między blokami, spotkał chorego bezdomnego. Niestety objawy, jakie miał nieznajomy, wskazywały na to, że jest osobą zakażoną. Niefortunnie kichnął w stronę chłopaka, więc Michał mógł zostać zakażony. Zrobił zakupy i zostawił pod drzwiami mieszkania. Sam jednak postanowił zostać na ulicy. Nie chciał narażać bliskich, zostawił tylko kartkę, w której napisał: „Będziemy przez jakiś czas kontaktować się w taki sposób. Zostałem najprawdopodobniej zakażony. Będę Wam robił zakupy. Pieniądze zostawiaj w skrzynce pocztowej. Jeżeli się nie odezwę przez trzy dni, będzie to znaczyło, że jestem albo w szpitalu, albo po drugiej stronie. Kocham cię, mamo! Ucałuj ode mnie Stasia i Anię".
   
Michał przemierzał miasto widząc jeżdżące karetki oraz ciała bezdomnych, których nie miał kto pochować. Wtedy zdał sobie sprawę, że jego żywot nie jest jeszcze tak ciężki, jak mogło się to wydawać. Gdy patrzył na bezdomnych, którzy w tych trudnych czasach nie mieli gdzie się podziać, uświadomił sobie, że musi zmienić swój stosunek do innych, szczególnie do rodziny i znajomych. Postanowił zacząć zmiany od pomagania potrzebującym. Wzywał karetki do chorych bezdomnych, robił zakupy starszym mieszkańcom dzielnicy, wyprowadzał im psy. Często pomagał innym, ryzykując własne życie. Nie był przecież w stanie przewidzieć, kogo spotka. Czy osobę chorą na przeziębienie czy zakażoną wirusem.
   
Wreszcie nadszedł dzień kontaktu z rodziną. Michał otworzył skrzynkę na listy, wyciągnął kartkę i pieniądze. Na kartce było napisane: „Synku, wracaj. Nie mogę spać po nocach. Nieważne, co będzie. Proszę, wróć!”. Michał napisał na odwrocie: „Nie mogę, nie wybaczyłbym sobie, gdyby maluchom coś się stało. W ten sposób mogę Ci wynagrodzić lata złego traktowania. Kocham Cię. Michał”.
   
Mijały dni. Michał widział, jak jego miasto popada w wewnętrzną anarchię. Lokalne władze nie radziły sobie z opanowaniem epidemii. Nie nadążali chować zmarłych. Populacja miasta zmalała o 25%. Ludzie napadali na siebie, licząc na poprawę sytuacji finansowej. Powoli w mieście robił się „horror”. Michał pewnego razu, gdy niósł zakupy dla sąsiadki, został napadnięty i okradziony z zakupów, jak i z reszty po zakupach. Podobno to były realia życia w całej Polsce, a władze nie był w stanie nic z tym zrobić.
   
Pewnego dnia narzuconej sobie kwarantanny Michał gorzej się poczuł. Przez głowę przeszło mu milion myśli, łącznie z tą najgorszą. W końcu postanowił zgłosić się do szpitala. Tam dowiedział się, że jest tylko przeziębiony. Ale dowiedział się również, że jego organizm produkuje przeciwciała, które zabijają śmiercionośnego wirusa. Został zaproszony na rozmowę z ordynatorem szpitala. Ten uświadomił go, że jego osocze będzie potrzebne do produkcji szczepionki. Nie mogli jednak nic zrobić bez zgody mamy Michała.
   
Michał sam zadzwonił do mamy i powiedział, jaka jest sytuacja. Po dziesiątkach minut przekonywania Ewelina, bo tak miała na imię mama Michała, zgodziła się na przeprowadzenie badań. Prace, które prowadził szpital, wymagały bardzo dużo krwi Michała, ponieważ szczepionka była robiona metodą prób i błędów. Bardzo osłabiony Michał w swoje 17 urodziny dał światu szczepionkę na najbardziej śmiercionośną chorobę w historii. Zabiła ona 55 milionów ludzi.
   
Niestety, za kilka dni Michał został zarażony zwykłą grypą przez pielęgniarkę, która pracowała na oddziale chorób zakaźnych. Jego osłabiony organizm nie wygrał walki z chorobą. Odszedł po cichu, w wieku 17 lat i 3 dni, zostawiając jedynie list do najważniejszej kobiety jego życia. Do swojej matki.
   
„Wiem, że zbliża się koniec. Może nie byłem najlepszym synem. Nieraz Cię krzywdziłem swoimi słowami jak również czynami, nieraz obwiniałem Cię za odebranie dzieciństwa i okresu dorastania. Wybacz mi za to, że krzyczałem na Stasia i Anię. Po prostu nie potrafiłem sobie poradzić z obowiązkami głowy rodziny. Chciałbym Cię przeprosić i powiedzieć ostatni raz: Kocham Cię. Dlatego piszę ten list. Mam nadzieję, że moja ofiara da przykład innym, jak również uratuje wiele istnień ludzkich. Przeraziłem się, gdy zobaczyłem, do czego ludzie są zdolni, aby przetrwać. Zobaczyłem, jak bardzo jesteśmy nieczuli w czasach, kiedy najbardziej potrzebne jest wzajemne wsparcie i pomoc. Dlatego będę zawsze przy Was. Kocham Was. Michał”.



PAN SAMOTNY