A A A

Raport z zagrożonego Miasta. Opowiadanie: "Opowiadanie"

 

 

OPOWIADANIE


   
To wszystko, co się teraz wokół nas dzieje, kiedy nas ten koronawirus dziesiątkuje i nie jest to obojętne wcale, że niektórym ludziom już nerwy puszczają od tego przymusowego siedzenia w domu chyba. I ja nie wytrzymałem – w wieku 70-ciu lat, co je skończyłem w listopadzie, a właśnie teraz w tym złym czasie udaru mózgu jeszcze jak na złość dostałem. Wszyscy bliscy z rodziny i znajomi moi myśleli, że to już będzie ze mną koniec bliski, ale się oni trochę pomylili, bo ja będę walczył o swoje zdrowie. A kiedy mi lekarz kazał ćwiczyć swój mózg i mowę, nagle zacząłem sam wiersze pisać o wszystkim. Tak też się szczęśliwie dla mnie raz złożyło, że ja 14  lutego, w dzień zakochanych, poszedłem do klubu osiedlowego na Borkach, przy ulicy Suchej, żeby tam swoje wiersze czytać, a wtedy przyjechała tu lokalna telewizja Dami i oni mnie nagrali, kiedy swoje wiersze czytałem. To wywiad ze mną nagrali, jak ja piszę wiersze po tym udarze całym. Wtedy się zaczęło, zapraszany byłem do innych klubów z wierszami, a kiedy ktoś z rodziny wysłał moje wiersze do gazety i oni je wydrukowali, to już 19 marca zostałem zaproszony do kawiarenki społecznościowej przy ulicy Traugutta 8 w Radomiu, żeby z okazji Dnia Kobiet swoje wiersze tam czytać. No niestety, już nie doszło to do skutku, bo rząd kazał w domu nam siedzieć. Pewno wszyscy myśleli w rodzinie, że ja będę już teraz siedział w kapciach, w fotelu przed telewizorem i myślał o swojej chorobie. Nic z tego, to nie ja! Bo coraz więcej wierszy piszę, swoje też opowiadania, które wysyłam do różnych wydawnictw w kraju, a jeden z moich wierszy zamieścił Pan Adrian Szary w zbiorze nowych wierszy, tych z Arki. Bardzo bym chciał, żeby moje opowiadanie ktoś z szanownych Państwa przeczytał, a to po to, żeby dać innym ludziom, starszym i chorym nadzieję, że można nawet po udarze też walczyć jak ja z tą czy inną chorobą. Bo chociaż przez tę pandemię świat cały się zmienił, lecz my, ludzie, co tu, w kraju polskim żyjemy jesteśmy mimo tego dalej tacy sami, a więc jeszcze normalni – czego wszystkim w Polsce życzę. Jerzy – poeta po udarze.



JM
6.05.2020 r.