lubisz to ? :)

A A A

Powstanie Styczniowe na Ziemi Radomskiej

 

Ostatni z polskich zrywów narodowych XIX wieku. Powstanie styczniowe było niewątpliwie największym, najdłuższym a zarazem najbardziej uporczywym i najszerzej popartym przez społeczeństwo ruchem narodowowyzwoleńczym XIX wieku.

Klęska powstania listopadowego nie pogrzebała nadziei Polaków na powrót wolnej Polski i nie spowodowała ich rezygnacji z idei narodowowyzwoleńczych. Udział w Powstaniu Krakowskim i Wiośnie Ludów sprawił, że mimo niepowodzeń, w społeczeństwie polskim umacniała się wiara w powrót wolnej Ojczyzny na mapę Europy. Nadzieja ta sprawiła, że w latach pięćdziesiątych XIX wieku znów zaczął się odradzać ruch konspiracyjny,którego centrum stanowiło Królestwo Polskie. Niewątpliwie przyczynami odrodzenia się w połowie XIX wieku ruchu niepodległościowego był kryzys ustroju feudalnego w Królestwie Polskim. Wiązał się o­n z dążeniami chłopów do likwidacji pańszczyzny oraz uwłaszczenia. Ponadto wpływ na jego rozkwit miały aspiracje polityczne mieszczaństwa i roszczenia klasowe robotników. Myśl zrzucenia obcego jarzma splatała się z dążeniem do rewolucji burżuazyjno – demokratycznej, równouprawnienia wyznań, zniesienia różnic stanowych oraz do przekazania władzy w ręce ludu.

Radom, będący stolicą guberni, stał się w okresie powstania styczniowego terenem licznych i masowych demonstracji patriotycznych. Wiadomości, które nadchodziły ze stolicy, często zniekształcone i przesadzone, poruszały umysły mieszkańców spokojnego wówczas miasta. W marcu 1861 r. nasze miasto ogarnęła fala manifestacji patriotycznych, które wyrażały sprzeciw społeczeństwa wobec represyjnej polityki władz.

Duży wpływ na rozwój patriotycznych dążeń miała młodzież radomskiego gimnazjum męskiego, której patriotyzm dojrzewał poza murami szkoły. Rusyfikowana, samorzutnie dążyła do poznania historii polski. Swój patriotyzm młodzi ludzie okazywali spotykając się najczęściej w prywatnych mieszkaniach, podbudowani wiarą we własne siły i sukces powstania garnęli się do spisków, tworząc później zalążek zbrojnych oddziałów partyzanckich. Niemałą rolę odegrali także w czasie samych walk powstańczych na terenie Radomia. W okresie od 23 stycznia do 9 lutego 1863 roku, 63 uczniów radomskiego gimnazjum przestało chodzić do szkoły, a przeszło 40 z nich znalazło się w oddziałach powstańczych, byli m.in. Gustaw Mierzanowski i Józef Wojdacki, walczący w kompanii Dionizego Czachowskiego; Marian Marynowski, biorący udział w niemal wszystkich potyczkach w oddziałach gen. Mariana Langiewicza i Czachowskiego, czy Walery Przyborowski, późniejszy powieściopisarz i historyk powstania walczący w oddziale Langiewicza. W powstaniu oprócz młodzieży szkolnej walczyli również rzemieślnicy, robotnicy a także urzędnicy radomskich instytucji, m.in. pracownicy gubernatorstwa: Tomczyński i Burzyński, aplikant Modzelewski oraz adiunkt emerytalny Antoni Drążkiewicz.

Do pierwszych większych zamieszek w mieście doszło wieczorem 28 marca 1861 roku, kiedy to po nabożeństwie tłum mieszkańców udał się pod okna mieszkań najbardziej znienawidzonych urzędników, m.in. radcy policyjnego w rządzie gubernialnym – Flisa, komendanta żandarmerii – Wiernikowskiego, naczelnika powiatu – Skierskiego oraz naczelnika kancelarii gubernialnej – Leśkiewicza, urządzając pod ich oknami „kocią muzykę” i wybijając szyby.

W mieście zapanował popłoch. Lokalne władze mając pomoc i poparcie ze strony bogatych kupców i zamożnych obywateli, zorganizowały na wzór warszawski Delegację Miasta Radomia na czele której stanął bogaty radomski kupiec – Józef Hirosz. Delegacja wydała odezwę, w której czytamy m.in. Dnia 30 marca 1861 roku dokonany zosta przez obywateli wybór Delegacji Miasta Radomia, która ma poruczone utrzymanie porządku i wejrzenie w naglące potrzeby miasta. Odwoływała się o­na do sumienia, honoru i cierpliwości mieszkańców, wzywając ich do zaprzestania gwałtownych wystąpień antycarskich, obiecując reformy.

Podobnie jak w całym Królestwie, również w Radomiu ścierały się wówczas dwa ugrupowania polityczne. „Biali”, reprezentowani przez bogate kupiectwo i ziemian, licząc na zapowiadane reformy byli przeciwnikami walki zbrojnej. Drugim, mającym zupełnie odmienne poglądy od „białych” było ugrupowanie „czerwonych”, popierające walkę zbrojną i łączące się ze spiskowcami. Wraz ze wzrostem popularności młodych spiskowców wśród społeczeństwa, „biali” – ulegający wpływom czynników rządowych tracili ich zaufanie.

Pamiętnym dniem dla Radomia były Zielone Święta, kiedy to mieszkańcy Radomia stojącą przed kościołem Bernardynów, kamienną figurę Matki Boskiej przybrali w wieńce i kwiaty, a następnie zrobili łuk triumfalny z Orłem Polskim w złotej koronie z napisem: Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”. Początkowo władze nie reagowały na wydarzenia, kiedy jednak wokół figury zaczął się zbierać coraz większy tłum mieszkańców, śpiewający pieśni narodowe i wznoszący okrzyki antyrosyjskie. Naczelnik wojenny rozkazał wyprowadzić na ulicę kompanię piechoty. Tłum na widok wojska podchwycił zaintonowaną przez agitatorów pieśń Boże coś Polskę. Pod naporem zwartego szeregu wojska część osób schroniła się za murem klasztoru a część rozbiegła po mieście. W obawie przed coraz większymi zamieszkami, gubernator Opperman polecił zwolnić kilkanaście aresztowanych osób, co uspokoiło sytuację w mieście na kilka miesięcy.

Do kolejnych wystąpień doszło we wrześniu 1861 roku, kiedy to zorganizowano modły i nabożeństwa za generała Józefa Sowińskiego i poległych w powstaniu listopadowym. Autorzy odezw do mieszkańców Radomia nawoływali uczestniczących w demonstracjach do udowodnienia, iż są gotowi na każde wezwanie Ojczyzny. Od listopada 1861 roku miejscem spiskowym stał się refektarz klasztoru bernardynów. Zbierano się tam na narady i posiedzenia, uczono pieśni rewolucyjnych, odbywały się tam również podstawowe ćwiczenia wojskowe zaprzysiężonych. Pod koniec roku powstały pierwsze dziesiątki powstańcze. Były to podstawowe grupy spiskowców, w których każdy z wybranych trzydziestu zaprzysiężonych miał zorganizować swoją
dziesiątkę. W sumie byłoby więc 300 ludzi, jednak w rzeczywistości spisek w Radomiu na początku powstania nie osiągnął tej liczby. Wielu mieszkańców miasta zaczęło wyrażać swoja postawę strojem, nosząc rogatywki, historycznie stylizowane pasy, biżuterię z symbolami narodowymi, a także czarne stroje
żałobne. Władze gubernialne reagowały na tę akcję nerwowo, starając się zaktywizować środowiska konserwatywne, a także ustalić personalia osób o
najbardziej antyrosyjskim nastawieniu.

W grudniu 1862 roku było już pewne, że w okolicach Radomia czynione są przygotowania powstańcze. W tym czasie magistrat wydał zakaz noszenia ubiorów od zwykłych odróżniających się, a mianowicie: czapek, rogatywkami zwanych, sukman, pasów i innych oznak emblemowanych a każdy w ubiorze zabronionym do kary z przepisów o stanie wojennym pociągnięty będzie. Można było wyczuć wciąż wzrastające napięcie wśród społeczeństwa. Władzom nie powiodła się branka do wojska, gdyż wiadomo było, że na prowincji ma się o­na odbyć dwa tygodnie później niż w Warszawie. Wreszcie w styczniu 1863 roku Warszawski Komitet Centralny ogłosił walkę, zbrojną i powstanie stało się faktem.

Kilka dni przed wybuchem powstania władze powstańcze przywróciły w Królestwie Polskim dawny podział na osiem województw, ustanowiono naczelników wojewódzkich i powiatowych. Powiaty dzieliły się na okręgi mające osobnych naczelników podległych powiatowym. Naczelnikiem sił zbrojnych w województwie sandomierskim, którego Radom był wówczas stolicą mianowany został gen. Marian Langiewicz. 13 stycznia 1863 roku przybył o­n pod fałszywym nazwiskiem do Radomia, a przez kolejne dni ukrywał się w okolicach miasta, przygotowując wybuch powstania. Początkowo zamiarem gen. Langiewicza było uderzenie na wszystkie załogi rosyjskie na terenie województwa, jednak okazało się, że siły powstańcze są za małe i, że ten krok byłby zbyt ryzykowny, gdyż w mieście stacjonowało ok. 1200 doskonale uzbrojonych rosyjskich żołnierzy. Po odrzuceniu planu ataku na silny garnizon radomski, gen. Langiewicz zdecydował o zaatakowaniu mniejszych oddziałów nieprzyjaciela. I tak w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku konspiratorzy, wśród których było wielu radomian starli się z Rosjanami w Jedlni i Szydlowcu.

Potyczka w Jedlni uważana była za jeden z największych sukcesów powstania. Zdaniem Witolda Dąbrowskiego, autora książki pt. Powstanie styczniowe w puszczy kozienickiej, jedną trzecią powstańców, którzy uderzyli na rosyjskich saperów byli miejscowi chłopi, natomiast pozostałą część stanowili radomscy licealiści, młodzież rzemieślnicza i szlachecka oraz służba leśna. Napad na oddziały rosyjskie w Jedlni wraz z Dionizym Czachowskim prowadził Marcyz Figetti. Sam Józef Piłsudski tak ocenił to wydarzenie: Może najudańszy ze wszystkich potyczek tej nocy; przeprowadzono go z całą precyzją. Spiskowcy wyzyskują całkowicie podstawowy atut zaskoczenie, żadnych alarmów, żadnych ogni ani dzwonów. Sojusznikiem była ciemna noc i przerażenie nagle zbudzonych ze snu żołnierzy.

Według relacji niektórych świadków tamtych wydarzeń Czachowski i urządził ten napad bardzo zręcznie i co najważniejsze w tajemnicy przed władzami rosyjskimi.

Strony: 1 2 Następna »